Z początkiem lipca minął rok od momentu, gdy do gospodarstwa Roberta Tarkowskiego ze wsi Słotwiny (woj. lubelskie) trafił nowy 127-konny ciągnik Kioti HX1201. Czas więc na pierwszą ocenę koreańskiego traktora, który od tego czasu przepracował około 200 motogodzin.
– Traktor Kioti, na tle niespełna stukonnego Zetora Proximy 100 którego zastąpił, spisuje się znakomicie – mówi na wstępie Robert Tarkowski. – Jest najmocniejszym ciągnikiem w gospodarstwie, dlatego wykonuje najcięższe prace.Współpracuje z kompaktową broną talerzową Agro-Mix o szerokości 2,7 metra oraz z agregatem uprawowo-siewnym z Agro-Maszu o takiej samej szerokości, który po załadowaniu pszenicą waży nawet 1,5 tony. Jak trzeba, to ciąga dwie sześciotonowe przyczepy z Pronaru. Najbardziej wymagająca jest jednak orka wykonywana zakupionym na przełomie maja i czerwca zeszłego roku czteroskibowym obracalnym pługiem Överum ze skibami ustawionymi na szerokość 47 cm. W godzinę takim zestawem da się zaorać hektar pola, gdzie wcześniej Zetorem z pługiem Huard (4×35 cm) zaoranie hektara zajmowało godzinę i 20–30 minut.

Robert Tarkowski uprawia z dzierżawami około 70 hektarów. Gospodaruje na ziemiach od II do V klasy. Wysiewa zboża i rzepak. Część areału zajmują użytki zielone, z których pozyskiwana jest pasza dla utrzymywanych w gospodarstwie kilkunastu opasów. Jeżeli chodzi o sprzęt to rolnik posiada cztery ciągniki. Oprócz traktora Kioti na stanie znajduje się ursusowska trzydziestka, MTZ 82 z ładowaczem czołowym oraz zakupiony w 2020 roku trzycylindrowy New Holland T4S, który ma przepracowanych 760 motogodzin.
– Kioti nie był pierwszym wyborem, gdy zacząłem rozważać zakup nowego ciągnika. Bardziej skłaniałem się ku New Hollandowi – wspomina rolnik. – Dopiero po spotkaniu z przedstawicielem firmy Rolkoma, która sprzedaje w województwie lubelskim ciągniki Kioti, zacząłem brać pod uwagę koreański traktor, który był znacznie tańszy od New Hollanda, a przy tym lepiej wyposażony. Teraz po roku użytkowania mogę stwierdzić, że była to dobra inwestycja. Ciągnik okazał się bezawaryjny. Jest przy tym zwinny i zwrotny. Podoba mi się w nim też to, że jest bardzo prosty w obsłudze.

Kioti HX1201 dysponuje mocą 127 KM. Napędza go czterocylindrowy silnik marki Daedong o pojemności skokowej 3,8 litra, który paliwo pobiera ze 180-litrowego zbiornika. Motor osiąga 508 Nm maksymalnego momentu obrotowego, przy czym rezerwa momentu wynosi 30 procent. Jego skrzynia ma cztery biegi główne i cztery zakresy. Dostępny jest także półbieg przełączany przyciskami, które dla wygody ulokowano w kilku miejscach tj. na podłokietniku, drążku do zmiany biegów czy joysticku służącym do obsługi hydrauliki lub przedniego TUZ. Zsumowując, do dyspozycji operatora są aż 32 przełożenia do przodu i 32 do tyłu. Kierunek jazdy zmienia się bez wciskania pedału sprzęgła dźwignią rewersu znajdującą się w tradycyjnym miejscu – z lewej strony kierownicy. Także biegi główne można przełączać, nie korzystając z pedału sprzęgła. Takie możliwości daje przycisk wysprzęglania umieszczony na dźwigni zmiany biegów.
– Ten ciągnik płynnie wchodzi na obroty i momentalnie reaguje na przyciśnięcie pedału gazu. Nie „dławi się” nawet podczas nagłego wzrostu obciążenia – podkreśla Robert Tarkowski. – A ile spala paliwa? Przy lekkich pracach od 5 do 7 litrów na motogodzinę, natomiast w najcięższych typu orka, zużywa od 15 do 20 litrów na 1 hektar. Oprócz oleju napędowego wymaga też roztworu AdBlue, który uzupełniam co drugie lub trzecie tankowanie paliwa. Dodam, że zbiornik na AdBlue w tym traktorze ma 20 litrów pojemności.

Hydraulika traktora posiada tylko dwie, sterowane mechanicznie, sekcje (4 złącza) zasilane pompą podającą do 75 l/min. Podnośnik jest elektronicznie sterowany i dysponuje udźwigiem na poziomie 4,4 tony. Do współpracy z maszynami można wykorzystać wałek WOM, który ma trzy prędkości 540, 540ECO i 1000 obr./min. Dostępna jest też funkcja AutoWOM, polegająca na automatycznym włączeniu lub rozłączeniu napędu wałka w zależności od pozycji tylnego podnośnika. Oceniając traktor, rolnik zwraca uwagę na jego kabinę, podkreślając bardzo dobrą z niej widoczność.
– Jak na ten segment mocy kabina jest duża i nieźle wyciszona. Dostęp do dźwigni też jest dobry. Na plus na pewno zaliczyłby podłokietnik, za pomocą którego łatwo obsługuje się podnośnik czy zmienia się półbieg – kończy Robert Tarkowski.













