Gospodarstwo JurczykFARM z miejscowości Bartkowice (woj. śląskie) osiąga imponujące wyniki, bo zbiera nawet do 10 t/ha pszenicy, 8-10 t/ha jęczmienia i do 5 t/ha rzepaku. Niedawno do parku maszynowego tego gospodarstwa trafił wynajęty gąsienicowy Claas Axion 9.450 Terra Trac. Dlaczego?

– Najważniejszym argumentem była gleba, bo od lat rozwijamy gospodarstwo zgodnie z zasadami rolnictwa regeneratywnego – mówi Adam Jurczyk z gospodarstwa JurczykFARM. – W takim systemie każdy przejazd ma znaczenie. Zauważyliśmy, że tam, gdzie koła ciągników mocniej ugniatają glebę, szczególnie przy większej wilgotności, zawsze pojawiają się problemy ze wschodami roślin. Potrzebowaliśmy traktora, który będzie chronić glebę, zapewni bardzo duży uciąg, pozwoli szybko pracować w polu, a jednocześnie sprawnie przemieszczać się między działkami rozrzuconymi w promieniu kilkunastu kilometrów. Axion Terra Trac spełnił te wymagania.

JurczykFARM to trzypokoleniowe gospodarstwo rodzinne. Uprawia 1300 hektarów. Od dekady stawia na uprawę pasową (strip-till). Ponadto wykorzystuje rozwiązania rolnictwa regeneratywnego w celu odbudowy życia biologicznego w glebie tj. stosuje preparaty bakteryjne, zmniejsza zużycie chemii czy liczy ślad węglowy. W gospodarstwie prowadzona jest hodowla bydła mlecznego. Stado liczy 400 sztuk, w tym 140 krów dojnych

– Pierwsze doświadczenia z uprawą bezorkową rozpoczęliśmy w 2007 roku. Bardzo szybko zrozumieliśmy, że sama rezygnacja z orki nie wystarczy, dlatego w 2016 roku przeszliśmy na uprawę pasową, którą konsekwentnie rozwijamy. Co daje taki system? Pozwala chronić wodę i glebę, bo nie uprawiamy tutaj całej powierzchni pola. Spulchniamy jedynie pasy, w których podajemy nawóz i wykonujemy siew. Reszta pola pozostaje nienaruszona i przykryta resztkami pożniwnymi. Całość odbywa się w jednym przejeździe – podkreśla Adam Jurczyk.

Claas Axion 9.450 Terra Trac jest łatwy w obsłudze m.in. dzięki zastosowaniu przekładni bezstopniowej Cmatic

Zdaniem rolnika, początki z technologią pasową były trudne. Przez pierwsze trzy lata problemem były chwasty i szkodniki (ślimaki, myszy). Do tego dochodził spadek plonów.

– Wielu rolników w tym momencie zrezygnowałoby z całego projektu. My wytrwaliśmy. A dzisiaj zbieramy pszenicę plonującą nawet na poziomie 10 t/ha, jęczmień 8–10 t/ha i rzepak do 5 t/ha. Największą korzyścią jest jednak wyrównanie plonów między stanowiskami o różnej bonitacji gleby – mówi Adam Jurczyk. – Jeżeli chodzi o rolnictwo regeneratywne, to od lat pracujemy nad zwiększaniem zawartości materii organicznej w glebie. Wprowadzamy resztki pożniwne, poplony, rozwijamy mikrobiologię i budujemy aktywność biologiczną gleby. Przy uprawie broną mulczową stosujemy około 10 litrów melasy na hektar i regularnie wykorzystujemy szczepionki bakteryjne. Sama słoma niczego nie załatwi. Potrzebne są mikroorganizmy, które będą ją rozkładały i przekształcały w próchnicę. W 2020 roku rozpoczęliśmy intensywne stosowanie wielogatunkowych poplonów. Nie siejemy jednego gatunku poplonu. Nasze mieszanki składają się zwykle z ośmiu lub dziewięciu roślin. Dobieramy je pod kątem zmianowania. Jeżeli rośliną następczą ma być rzepak, nie wysiewamy gatunków z tej samej rodziny, na przykład gorczycy. Bardzo ważna jest też technologia siewu. Nasiona grubonasienne i drobnonasienne wysiewamy oddzielnie. Większe trafiają na głębokość około 4–5 cm, a drobniejsze znacznie płycej. Robimy to za jednym przejazdem, bo mamy agregaty pozwalające na to. To są szczegóły, ale właśnie z takich szczegółów buduje się efekty. To pozwoliło nam uzyskać certyfikat regeneratywny dla naszych upraw, co jest argumentem, by drożej spieniężyć plon.

Gąsienice w Axionie Terra Trac pozwalają lepiej rozłożyć masę ciągnika, co wpływa na ograniczenie ugniatania gleby

Gospodarstwo JurczykFARM nie wykorzystuje do uprawy bron talerzowych. Ba, jest nawet ich przeciwnikiem, a to dlatego, że – zdaniem właścicieli – brona talerzowa pracuje tak, że nie rozciąga słomy po polu, tylko ją przewraca i grupuje. Powstają przez to miejsca, gdzie pod cienką warstwą ziemi znajduje się duża ilość resztek pożniwnych. To idealne warunki dla gryzoni.

– Resztki pożniwne i poplony są fundamentem całego systemu. Przez lata nauczyliśmy się, że nie wystarczy zostawić ich na polu, ale idealnie rozprowadzić. Dlatego wszystkie nasze kombajny wyposażone są w rozrzutniki plew. Ważne jest też to, aby tego typu maszyny nie zatrzymywały się podczas pracy, bo plewy wtedy byłyby pozostawione w jednym miejscu. To samo dotyczy słomy. Dlatego pilnujemy równomiernego rozrzucania resztek pożniwnych na całej szerokości roboczej. Przez wiele lat korzystaliśmy z agregatu ścierniskowego, który bardzo dobrze rozciągał słomę po polu. Dziś mamy już jednak tak dużo materii organicznej na powierzchni, że coraz częściej wykorzystujemy bronę mulczową. Przy rosnącej pulchności gleby tym więc bardziej istotny jest taki ciągnik, który nie zapadałby się w glebie. I takie wymagania spełnia Axion Terra Trac.

– Jeszcze zanim wynajęliśmy ciągnik Claasa, korzystaliśmy z platformy Claas Connect. Uważam, że jest to świetne narzędzie. Dla gospodarstwa regeneratywnego jak nasze ogromne znaczenie ma planowanie przejazdów i zmienne dawkowanie. Staramy się unikać wielokrotnego przejeżdżania po tych samych miejscach. Dlatego projektujemy ścieżki dla każdej maszyny oddzielnie. Siewnik porusza się jednym śladem, agregat drugim, a kombajn jeszcze innym. Dzięki Claas Connect wszystkie zaplanowane zadania możemy przesyłać do zestawu bezprzewodowo. Ponadto z biura mogę obserwować pracę zestawów, analizować postęp prac i zarządzać flotą – mówi Adam Jurczyk.

JurczykFARM wynajął Claasa Axiona 9.450 Terra Trac, korzystając z programu First Claas Rental. Ustalony okres wynajmu to 500 godzin. Ten traktor dysponuje mocą maksymalną 448 KM. Jego siła pochodzi z sześciocylindrowego silnika o pojemności 8,7 litra. W układzie napędowym znajduje się przekładnia bezstopniowa Cmatic. Dlaczego gospodarstwo zdecydowało się na wynajem ciągnika, zamiast na jego kupno?

– Jesienią 2025 roku awarii uległ jeden z naszych ciągników innej marki. Naprawa silnika kosztowała około 80 tys. zł. Po pewnym czasie pojawiła się kolejna awaria. Wtedy zacząłem dokładnie liczyć wszystkie koszty: zakup, leasing, oprocentowanie kapitału, naprawy, serwis i ubezpieczenie. Doszedłem do wniosku, że wynajem jest bardziej opłacalny. Płacę stałą miesięczną ratę i dokładnie wiem, ile kosztuje mnie maszyna w przeliczeniu na hektar. Nie interesują mnie nieprzewidziane koszty napraw. W razie awarii otrzymuję maszynę zastępczą. To daje ogromną przewidywalność. Ponadto uważam, że Claas ma najlepszą ofertę na rynku: finansowanie i fajny ciągnik. Podoba mi się również elastyczność tej oferty. Dziś potrzebuję Axiona Terra Trac, ale za kilka lat mogę potrzebować większej maszyny. Wtedy mogę zmienić model bez konieczności sprzedaży własnego sprzętu – zauważa Adam Jurczyk.

O wyborze gąsienicowego Axiona zadecydowało też to, że idealnie wpisywał się w filozofię gospodarowania, bo dzięki gąsienicom chroni glebę, zapewnia wysoki uciąg, pozwala szybko pracować.

– Wcześniej testowaliśmy obniżanie ciśnienia w oponach. Nie wszystkie maszyny miały centralny system pompowania, a ręczna regulacja ciśnienia w praktyce się nie sprawdzała. Porównywaliśmy powierzchnię styku z glebą. Gąsienica jest pod tym względem bezkonkurencyjna. Znacznie lepiej rozkłada masę ciągnika i ogranicza ugniatanie gleby. Dla nas to najważniejsze. Istotne jest też to, że Axion Terra Trac zachowuje wszystkie zalety klasycznego ciągnika. Pasuje do posiadanych agregatów, bez problemu współpracuje ze sprzętem ciąganym, szybko porusza się po drogach i zapewnia wysoki komfort pracy. Jest amortyzowany w kilku punktach, a bezstopniowa przekładnia Cmatic pozwala bardzo efektywnie wykorzystać moc silnika. Nie ma niepotrzebnych strat energii czy nadmiernego poślizgu. Nie znalazłem na rynku drugiej maszyny, która tak dobrze łączy ochronę gleby z wydajnością pracy – podsumowuje Adam Jurczyk.