Od trzech lat Mateusz Gul, młody rolnik ze wsi Czechy Zabłotne na Podlasiu, wysiewa kukurydzę z wykorzystaniem map aplikacyjnych i technologii zmiennego dawkowania. Dzięki temu oszczędza na każdym hektarze od 4 nawet do 9 tys. nasion.

– Cyfrowe rozwiązania stosuję mniej więcej od 10 lat, a od czterech sezonów korzystam z John Deere Operations Center. Dzięki temu – jak opowiada Mateusz Gul – zdalnie, w czasie rzeczywistym, widzę lokalizację maszyn, postęp prac, a nawet wiem, ile aktualnie paliwa zużywają ciągniki. Od trzech lat stosuję również podczas siewu kukurydzy zmienne dawkowanie. W pierwszym sezonie w ten sposób obsiałem jedną działkę, w kolejnym już kilka, a w tym roku zdecydowałem się wprowadzić to rozwiązanie na większości pól.

Mateusz Gul prowadzi we wsi Czechy Zabłotne (pow. bielski, woj. podlaskie) gospodarstwo rolne ukierunkowane na produkcję roślinną. Największą powierzchnię zajmuje kukurydza. W gospodarstwie uprawiany jest również rzepak i pszenicę oraz – w ramach zmianowania – łubin i groch. Park maszynowy stanowią m.in. trzy ciągniki John Deere – modele 6105RC, 6155R oraz 6M 220. Mateusz Gul dzieli się doświadczeniami z pracy w gospodarstwie na YouTube na kanale „My Farm My Passion”.

Rolnik gospodaruje na mozaikowatych glebach, a jego działki są bardzo mocno rozdrobnione. W takich warunkach – jak podkreśla – osiąganie dobrych wyników bez wsparcia nowoczesnych technologii byłoby praktycznie niemożliwe.

– Zwykle zakładałem, że w przypadku kukurydzy potrzebuję 75–80 tys. nasion na hektar i tyle kupowałem. Teraz, dzięki mapom aplikacyjnym, okazuje się, że wystarczy około 71 tys. nasion. Oznacza to oszczędność od 4 do 9 tys. nasion na każdym hektarze. Nasiona są drogie, więc bardzo szybko odczułem korzyści finansowe – dodaje Mateusz Gul.

Od trzech lat przy wysiewie kukurydzy rolnik stosuje technologię zmiennego dawkowania

Rolnik planuje wprowadzić w gospodarstwie zmienne dawkowanie nawozów. Będzie to poprzedzone zakupem rozsiewacza, który umożliwi aplikację nawozu w zmiennych dawkach. Ponadto Mateusz Gul dąży do zwiększenia dokładności prowadzenia maszyn, dlatego planuje wyposażyć wszystkie ciągniki w technologię RTK. Obecnie gospodarstwo korzysta ze standardowego sygnału GPS.

– GPS to dzisiaj podstawa, choć wiem, że niektórzy wciąż się przed nim bronią – komentuje Mateusz Gul. – Dlaczego planuję postawić na RTK? Bo to wejście na wyższy poziom i koniec z uciążliwym przesuwaniem linii na każdej działce. RTK zapewnia nieprawdopodobną precyzję i wygodę – wjeżdżamy na ścieżkę, aktywujemy system jednym kliknięciem, a maszyna idealnie trzyma się wyznaczonego toru jazdy. Eliminuje to konieczność ręcznego korygowania linii podczas przejazdów między działkami, co znacząco usprawnia pracę. Wreszcie możemy mieć pewność, że maksymalnie wykorzystujemy każdy centymetr pola.

W planach gospodarstwa jest wyposażenie wszystkich ciągników w technologię RTK

Młody gospodarz chwali John Deere Operations Center za to, że pozwala mu zarządzać wszystkimi danymi pola – od granic, przez linie naprowadzania, znaczniki, aż po odmiany roślin. Pozwala mu też planować pracę z wyprzedzeniem. Można dokumentować aplikacje środków, mapy plonów i białka na potrzeby przyszłych analiz oraz tworzyć mapy zmiennego dawkowania, aby zoptymalizować wysiew, nawożenie i oprysk.

– Planer pracy oraz połączenie wszystkich maszyn w Operations Center znacząco podniosły efektywność naszej codziennej pracy. Dziś pracownik wyjeżdżając na pole od razu widzi na wyświetlaczu, gdzie dokładnie się znajduje, jak przebiegają ścieżki przejazdu i jakie zadanie ma wykonać. Widzi również pozostałe maszyny pracujące w gospodarstwie, dzięki czemu może natychmiast rozpocząć pracę – podkreśla rolnik.