Można zabezpieczyć kombajn na wypadek pożaru. Z pomocą przychodzi system tłumienia ognia firmy Fogmaker. Dotychczas tego typu instalacje były montowane w autobusach czy maszynach leśnych. Niedawno po raz pierwszy w Polsce system trafił do kombajnu zbożowego.
Mowa o piącioklawiszowym kombajnie Claas Trion 530. Maszyna pochodzi z roku 2024. Jej właścicielem jest Piotr Kowalczyk, prowadzący w wielkopolskiej wsi Brzoza koło Buku rodzinne gospodarstwo rolne o powierzchni 70 hektarów, w którym uprawiana jest pszenica, jęczmień, rzepak i kukurydza. Gospodarstwo dysponuje rozbudowanym parkiem maszynowym i świadczy usługi dla innych rolników. Dotyczą one siewu, zbioru plonów oraz transportu.
– Tym kombajnem w dwa sezony wykosiłem ponad 1600 hektarów – Piotr Kowalczyk wskazuje na Claasa Triona 530. – Maszyną z sześciometrowym hederem Vario 620 koszę zboża i rzepak, natomiast po wyposażeniu kombajnu w sześciorzędową przystawkę Geringhoff zbieram kukurydzę. Często maszyna pracuje w skrajnie trudnych warunkach – przy wysokiej temperaturze oraz w ogromnej ilości kurzu i plew. W takich warunkach o pożar nietrudno, dlatego zdecydowałem się „dołożyć” do niego zautomatyzowaną instalację gaśniczą.

System Fogmaker posiada dwa obwody. Zadaniem pierwszego, detekcyjnego jest ciągłe monitorowanie temperatury w strefach szczególnie narażonych na zapłon. Ten obwód tworzy długi na około 45 metrów wypełniony specjalnym płynem przewód poprowadzony w sąsiedztwie silnika, łożysk czy pasków. Wokół przewodu nawinięty jest stalowy drut, który stanowi swego rodzaju zabezpieczenie przed uszkodzeniem. Przewód jest podłączony do butli detekcyjnej mającej litr pojemności. W tej butli panuje ciśnienie rzędu 20–24 barów.

Drugi to obwód gaśniczy. Zastosowano tutaj dwie gaśnice oraz rozprowadzony po maszynie, wykonany ze stali nierdzewnej, przewód wysokociśnieniowy, do którego wpiętych zostało 25 dysz. Około 70 proc. z nich stanowią dysze pełnostożkowe zdolne podać do 1,4 l/min. Pozostałe to dysze płaskie o wydajności 0,7 l/min.
– W tym kombajnie zastosowaliśmy dwie gaśnice o pojemności po 7,5 litrów każda. Są napełnione czynnikiem, który w około 95 proc. składa się z wody. Dodatkiem do niej jest środek pianotwórczy, który ma zapobiec ponownemu zapłonowi oraz środek, który przeciwdziała zamarzaniu cieczy zimą – wyjaśnia Antoni Łuczyński z firmy Driventic, która jest autoryzowanym dystrybutorem na Polskę systemów marki Fogmaker.

Instalacja w kombajnie była montowana przez cztery dni. Zamocowano ją tak, że nie przeszkadza w standardowej obsłudze i serwisowaniu maszyny. Największym wyzwaniem było znalezienie odpowiedniego miejsca na gaśnice. Zdecydowano się umieścić je na górnej, tylnej pokrywie, tuż nad wytrząsaczem. Gaśnice wraz z butlą detekcyjną zostały ukryte w skrzyni ochronnej.
– Jak działa system? Jeżeli na kombajnie pojawi się ogień i przekroczona zostanie temperatura krytyczna wynosząca 160 stopni C, wtedy przewód detekcyjny w miejscu pożaru ulegnie przepaleniu. Powoduje to natychmiastowy spadek ciśnienia w obwodzie detekcyjnym. Gdy wartość spadnie poniżej 7 barów dochodzi do odbezpieczenia zaworu przy gaśnicach. Czynnik błyskawicznie trafia do linii i zaczyna wydobywać się ze wszystkich dysz. Pod wpływem wysokiego ciśnienia zostaje zamieniony w drobną mgłę wodną, która skutecznie dociera do źródła ognia tłumiąc go, także na skutek ograniczenia dostępu tlenu. Warto zauważyć, że para wodna, powstająca w wyniku odparowania mgły, powiększa swoją objętość tak, że z litra wody otrzymuje się aż 1700 litrów pary wodnej – opisuje specjalista z firmy Driventic.

Szwedzki producent zapewnia, że z systemem Fogmaker pożar od momentu wykrycia zostanie ugaszony w około 10 sekund. Natomiast podawanie płynu będzie kontynuowane przez pół minuty po to, aby mieć pewność, że pożar się nie wznowi i że elementy kombajnu zostaną schłodzone do bezpiecznej temperatury kilkudziesięciu stopni. Chociaż system działa w pełni automatycznie został wyposażony w dwa manualne wyzwalacze. Jeden znajduje się w kabinie, drugi został ulokowany z boku maszyny. Zamontowano je na wypadek sytuacji, kiedy operator zauważy pożar, a automatyczny system jeszcze by nie zadziałał. Po uruchomieniu system może zostać przywrócony do pełnej sprawności po wykonaniu odpowiednich czynności serwisowych. Należy wymienić wszystkie dysze i naprawić uszkodzony odcinek przewodu detekcyjnego za pomocą specjalnego dwustronnego łącznika. Trzeba również napełnić gaśnice czynnikiem i butlę detekcyjną cieczą.
– Mając taką instalację w kombajnie raz w roku trzeba dokonać przeglądu systemu, który jest wykonywany przez naszą firmę. Trzeba pamiętać, że butle mają 10-letni okres trwałości i po tym czasie należałoby je wymienić – podaje Antoni Łuczyński.

33 000 zł netto – taki jest koszt zamontowania w kombajnie Claas Trion 530 automatycznego systemu gaśniczego marki Fogmaker

Zaletą systemu Fogmaker jest niezależność od zewnętrznych źródeł zasilania. Ten układ działa w oparciu o różnicę ciśnień, nie jest więc sterowany elektroniką. Oznacza to, że pozostaje aktywny i gotowy do działania nawet w przypadku awarii zasilania maszyny. To znacząco podnosi poziom bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych.
– Z systemem Fogmaker nie ograniczamy się tylko do kombajnów. Możemy umieścić go np. w prasach do słomy. Takie możliwości daje jego modułowa konstrukcja. Dobiera się gaśnice, ich pojemność i ilość. Ważne jest, aby maksymalna pojemność wszystkich butli nie przekraczała 23 litrów. Dowolnie można dobierać także ilość dysz. Niedawno system został zamontowany w dwóch kombajnach John Deere X9 pracujących na Łotwie. W tym przypadku w każdej z maszyn zastosowane zostały cztery butle z czynnikiem gaszącym oraz instalacja posiadająca ponad 30 dysz. A ile kombajnów w Europie posiada już takie rozwiązanie? Jest ich kilkaset. Są to przeważnie maszyny pracujące w Niemczech oraz we Francji – informuje Antoni Łuczyński.

Claas Trion 530 dysponuje mocą maksymalną 306 KM generowaną przez 6-cylindrowy silnik Cummins o pojemności 6,7 litra. Ten kombajn ma szeroki na 1,42 metra kanał przepływu masy. W tym kanale znajduje się m.in. bęben przyspieszający APS oraz klasyczny bęben młócący o średnicy 600 mm. Słoma kierowana jest na długi na 4,4 metra wytrząsacz z pięcioma klawiszami. Claas Trion 530 Piotra Kowalczyka nakręcił ok. 1000 motogodzin, z tego 600 motogodzin z załączoną młocarnią. W dwa sezony wykosił ponad 1600 hektarów.













