Pneumatyczne rozsiewacze są mniej podatne na działanie wiatru niż maszyny tarczowe. Ich zaletą jest również mniejsza zależność jakości wysiewu od właściwości fizycznych nawozu. Överum zapowiedział powrót do produkcji tego typu maszyn. Pierwsze dostawy mają zostać zrealizowane w 2027 roku.

Överum ma wieloletnie doświadczenie w produkcji pneumatycznych rozsiewaczy nawozów. Pierwsze tego typu maszyny zaczęto wytwarzać seryjnie już w latach 80. Były one produkowane do 2014 roku, a zakończenie ich wytwarzania było związane ze zmianami właścicielskimi i koniecznością uproszczenia portfolio. Znaczenie miała również malejąca popularność tego typu maszyn, związana z rosnącym zainteresowaniem rozsiewaczami tarczowymi. Mimo to rolnicy cenili pneumatyczne rozsiewacze Överum za dużą dokładność wysiewu, również w przypadku lekkich i pylastych nawozów. Ich zaletą była także mniejsza podatność na wiatr w porównaniu z rozsiewaczami tarczowymi. Mając to na uwadze, firma Överum, która od jesieni ubiegłego roku ma nowych właścicieli, zapowiedziała powrót do produkcji tych maszyn, ale już w znacznie unowocześnionej wersji.

Aby rolnicy mogli łatwo skojarzyć nową konstrukcję z wcześniej produkowanymi maszynami, producent zachowa nazwę WingJet, uzupełniając ją oznaczeniem 6024. Cyfry te wskazują na pojemność zbiornika wynoszącą 6000 litrów oraz zastosowanie 24-metrowej belki. Jej ramiona będzie można hydraulicznie regulować dostosowując do ukształtowania terenu. Ma to poprawić dokładność wysiewu nawozów. Na precyzję aplikacji, a zarazem na oszczędność nawozu, wpłynie również możliwość wykorzystania rozwiązań rolnictwa precyzyjnego, takich jak wysiew na podstawie map aplikacyjnych czy danych uzyskiwanych ze skanera oceniającego zawartość azotu w roślinach. Będzie to możliwe dzięki zastosowaniu elektrycznie napędzanych wałków dozujących. Te wałki podają nawóz do strumienia powietrza, który za pośrednictwem przewodów transportuje go do 20 deflektorów rozmieszczonych na belce. Maszyna będzie wyposażona w sterowanie zgodne ze standardem Isobus. Belka podzielona zostanie na cztery sekcje robocze, które można automatycznie włączać i wyłączać na podstawie sygnału GPS.