Pracujący w Zakładzie Rolnym Kije koło Sulechowa sześciometrowy siewnik Horsch Pronto 6 DC to prawdziwy twardziel. Mimo że ma za sobą siedemnaście lat ciężkiej pracy i ponad 10 000 obsianych hektarów, to nie wystąpiła w nim żadna poważna awaria.
W kwietniowy poranek odwiedzamy Zakład Rolny Kije. Panuje w nim już spory ruch. Do wieczornej pracy są przygotowywane dwa opryskiwacze. Ostatnie szlify są wykonywane przy siewniku Pronto, który lada chwila wyjedzie w pole. Ten siewnik wraz z największymi ciągnikami i maszynami stoi pod wiatą. Mniejszy sprzęt pochowany jest m.in. w garażach, tworzących imponującą ponad stumetrową zabudowę.
– Są tutaj 32 ustawione szeregowo garaże i proszę sobie wyobrazić, że kiedyś w każdym z nich znajdował się ciągnik Ursus – mówi na wstępie Józef Bagiński, prezes zarządu Zakładu Rolnego Kije. – Dzisiaj Ursusów zostało nam pięć. Nie planujemy ich sprzedawać. Co więcej, remontujemy je, aby wyglądały niemal tak jak w momencie, kiedy opuściły fabrykę.

Przed laty Zakład Rolny Kije był częścią kombinatu rolnego. Pracowało tutaj 120 osób. Oprócz uprawy pól prowadzona była też hodowla bydła. Gospodarstwo posiadało gorzelnię, która została zamknięta dziewięć lat temu. Od 1994 roku zakład działa jako spółka pracownicza. Właśnie w połowie lat 90. w tym gospodarstwie rozpoczął się proces wymiany krajowych Ursusów i Bizonów na zachodni sprzęt.
– Najpierw kupiliśmy od Korbanka używany kombajn Claas Dominator. Pamiętam, że w zamian odstawiliśmy pięć Bizonów – wspomina Józef Bagiński. – Potem trafił do nas fabrycznie nowy kombajn Claas Mega 360. W kolejnych latach zachodniego sprzętu przybywało. Kupiliśmy m.in. sześciometrowy siewnik Sulky, dziewięcioskibowy pług i talerzówkę Gregoire Besson, ośmiometrowy wał oponowy Horsch, a przede wszystkim trzystukonnego Fendta 930 Vario, który do dzisiaj jest naszym najmocniejszym traktorem. Mimo, że ma za sobą sporo lat to nakręcił relatywnie niewiele motogodzin, bo ok. 8 tysięcy. Ten traktor pracuje jednak wyłącznie sezonowo.

Gospodarstwo uprawia około 600 hektarów. Gleby są słabe, bo te najlepsze zaliczane są do czwartej klasy. Najwięcej jest pszenicy, która w tym roku zajmuje 200 hektarów. Na ok. 100 ha rośnie pszenżyto. Zasiewy stanowi też rzepak i groch (po 60 ha), buraki cukrowe (45 ha), kukurydza (30 ha) oraz łubin i facelia. Część areału zajmują użytki zielone. W gospodarstwie od kilku lat stosowana jest uprawa bezorkowa. Ale pług nie poszedł całkowicie w odstawkę. Co trzy lata na polach wykonywana jest orka, której celem jest m.in. zniszczenie uporczywych chwastów. Każde pole co cztery lata jest też głęboszowane, dzięki czemu nie ma problemu z podeszwą płużną. Do przygotowania roli wykorzystywana jest sześciometrowa brona talerzowa Gregoire Besson lub pięciometrowy kultywator Lemken Karat. Natomiast do wysiewu nasion wyjeżdża sześciometrowy Horsch Pronto 6 DC. Ten sprzęt pracuje w gospodarstwie od 2009 roku. Rocznie obsiewa ok. 500 hektarów.
– Ten siewnik jest niezwykle wydajny. Pracuję nim z prędkością ponad 11 km/h. Najlepszy wynik, jaki udało mi się osiągnąć, to 50 obsianych hektarów w ciągu 10 godzin pracy – mówi Grzegorz Bagiński, operator maszyny.

Zakład Rolny Kije położony w miejscowości Kije (pow. zielonogórski, woj. lubuskie) gospodaruje na areale około 600 hektarów. Ukierunkowany jest na produkcję roślinną. Gleby są słabe jakościowo – od czwartej do szóstej klasy. Podstawowe zasiewy stanowią pszenica, pszenżyto, rzepak, kukurydza, burak cukrowy i groch. W gospodarstwie znajduje się na stanie ponad 10 traktorów. Najmocniejsze to 300-konny Fendt 930 Vario oraz 250-konny Deutz-Fahr Agrotron 7250 TTV Warrior. We flocie znajduje się też pięć ciągników John Deere oraz tyle samo Ursusów. Zbiór zbóż czy rzepaku wykonywany jest pochodzącym z 2017 roku kombajnem Deutz-Fahr C9206 TS.

Horsch Pronto 6 DC wykonuje w jednym przejeździe kilka zadań. Za przygotowanie gleby do siewu odpowiada sekcja uprawowa. Stanowią ją rozstawione w dwóch rzędach talerze mające 460 mm średnicy. Są zabezpieczone przed uszkodzeniem amortyzatorami gumowymi. Ich dodatkowym zadaniem jest niwelowanie drgań przenoszonych na maszynę. Regulacja ustawiania głębokości pracy sekcji uprawowej jest prosta i polega na dołożeniu lub odjęciu klipsów przy siłownikach hydraulicznych. Zwiększając ich ilość, głębokość jest zmniejszana, a gdy odejmowane są klipsy, talerze będą pracować coraz głębiej. Wyrzucaniu gleby podcinanej talerzami poza obszar roboczy zapobiegają boczne osłony. Można wyregulować, na jakiej wysokości mają być zamontowane.

Rozluźnioną talerzami glebę zagęszcza wał oponowy oparty na 20 kołach o rozmiarze 7,5×16. Wał pełni również funkcję transportową. Na czas przejazdów po drogach po pięć kół bocznych jest unoszonych, a ciężar maszyny spoczywa wtedy na pozostałych kołach.
– Mocną stroną tej maszyny jest jej wytrzymałość. Mimo, że ma za sobą kilkanaście lat pracy nic w niej nie pękło, nic nie było spawane. Oryginalne są jeszcze wszystkie łożyska zamocowane przy talerzach – podkreśla Grzegorz Bagiński. – Wymiany wymagają tylko elementy eksploatacyjne. Raz zamontowaliśmy komplet nowych redlice siewnych. Także raz wymieniliśmy wypracowane gumowe elastomery. Jeżeli chodzi o talerze brony to teraz pracuje czwarty komplet.

Horsch Pronto 6 DC to siewnik pneumatyczny. Materiał ze zbiornika, który ma 3300 litrów pojemności, trafia na napędzany elektrycznie aparat wysiewający. Następnie rozdzielone nasiona, strumieniem powietrza wytworzonym przez napędzany hydraulicznie wentylator, przenoszone są do głowicy rozdzielacza. Na koniec przewodami kierowane są do redlic. W opisywanej maszynie zastosowano podwójne redlice talerzowe, które są rozstawione co 15 cm. Ich docisk sięga 80 kg. Za każdą z redlic podążają kółka kopiująco-dogniatające, których zadaniem jest utrzymywanie ustawionej głębokości siewu i dogniatanie nasion do dna bruzdy. Ostatnim elementem są zagarniacze odpowiedzialne za dokładne przykrywanie nasion luźną warstwą gleby.

Prędkość maszyny odczytywana jest z radaru, a nad pracą siewnika czuwa terminal, który służy do sterowania funkcjami siewnika i nadzorowania jego pracy. Zlicza przepracowany areał i ilość wysianych nasion. Z tego terminalu odczytujemy, że od 2009 roku Horsch Pronto 6 DC obsiał dokładnie 10 458 hektarów. Potrzebował na to ponad 1500 godzin. Natomiast łącznie z przejazdami pracował przez 2500 godzin. Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że przez maszynę przeszło już ponad 1,4 miliona kilogramów nasion!
– Trzeba pochwalić ten sprzęt za bardzo dużą dokładność wysiewu. Jest to istotne na przykład w przypadku rzepaku, którego sieje się 2–2,5 kg/ha. Bardzo prosta jest też obsługa maszyny i przygotowanie jej do pracy. Próba kręcona polega tylko na wpisaniu do sterownika odmierzonej i odważonej ilości nasion – podsumowuje Grzegorz Bagiński.














