Krzysztof Pazdro z Borowej na Podkarpaciu musi co roku wywieźć na pola ponad 1200 ton obornika. W poszukiwaniu sposobu na usprawnienie tego zadania rolnik zdecydował się przetestować dwuosiowy rozrzutnik Alima Spreader Beast ze skrzynią o pojemności 24 m3.

W tym gospodarstwie uprawianych jest z dzierżawami ponad 400 ha gruntów ornych. Produkcja roślinna jest ściśle powiązana z prowadzoną hodowlą. W oborze utrzymuje się 68 krów mlecznych, które są dojone przez roboty udojowe. Zwierzęta utrzymywane są na głębokiej ściółce, co z jednej strony wiąże się z dużym zapotrzebowaniem na słomę – nawet 1300 bel rocznie – a z drugiej wymaga regularnego usuwania i wywożenia obornika. Od 12 lat do tego zadania wykorzystywany jest rozrzutnik Unia Tytan 20. Test nowej maszyny miał pozwolić ocenić, w jakim stopniu dodatkowy rozrzutnik usprawni organizację pracy. Gdy we wrześniu odwiedziliśmy gospodarstwo Krzysztofa Pazdro, rozrzutnik Alima miał za sobą niespełna dziesięć kursów z obornikiem.

– Równomiernie rozrzuca obornik. To jego duży atut – ocenia rolnik. – Jego zaletą jest też to, że rozrzuca nawóz nawet na szerokość 24 metrów. Dzięki temu mogliśmy poruszać się po ścieżkach technologicznych dostosowanych do opryskiwacza mającego 24 metry szerokości roboczej.

– Pokrycie pola obornikiem wyglądało bardzo dobrze. W mojej ocenie to jeden z mocniejszych punktów testowanego rozrzutnika Alimy – mówi Krzysztof Pazdro.

W parze z traktorem John Deere 7R

Alima Spreader Beast to dwuosiowy rozrzutnik ze skrzynią o pojemności 24 m³. Materiał jest w nim transportowany przez hydraulicznie napędzany przenośnik łańcuchowo-listwowy z czterema łańcuchami. Przenośnik podaje materiał na adapter złożony z dwóch poziomych wałów, u podstawy których znajdują się talerze rozrzucające. To rozwiązanie różni się od zastosowanego w rozrzutniku Unii, który ma adapter z pionowymi bębnami. Zdaniem rolnika konstrukcja testowanej maszyny sprzyja nie tylko równomiernemu rozrzucaniu obornika, lecz także wapna, które również zostało wywiezione na pole.

– Chciałem sprawdzić, jak rozrzutnik będzie się zachowywał podczas wywożenia wapna, bo rocznie w naszym gospodarstwie rozwozimy na pola nawet 300–400 ton tego materiału – dodaje Krzysztof Pazdro. – W Unii ograniczeniem podczas rozrzucania wapna są małe talerze, które wyrzucają materiał na relatywnie niewielką odległość. Z kolei w Alimie talerze mają aż 100 cm średnicy, dzięki czemu wyrzucają wapno nawet na 20 metrów.

Podczas testów obornik był rozrzucany w dawce ustawionej na 40 t/ha.

Testowana maszyna była bogato wyposażona. Miała m.in. tylną oś skrętną, amortyzowany zaczep ograniczający drgania przenoszone na ciągnik podczas jazdy po nierównościach oraz ogranicznik rozrzutu do pracy przy granicach pól. Rozrzutnik Alimy wyposażono również w system wagowy, pozwalający kontrolować masę załadunku i ilość rozrzucanego nawozu. Maszyna współpracowała z amerykańskim ciągnikiem John Deere 7R 350 o mocy niemal 390 KM. To dwuletni traktor z przebiegiem 1700 motogodzin. Rozrzutnik podłączono do niego za pomocą zaczepu kulowego. Napęd był przekazywany przez WOM obracający się z prędkością 1000 obr./min. Rolnik pracował na polu przy ekonomicznych obrotach silnika, co – jego zdaniem – korzystnie wpływało na zużycie paliwa. Dawkę obornika ustawiono na 40 t/ha. Podczas rozrzucania nawozu zestaw poruszał się po polu z prędkością 6 km/h.

– Myślę, że z tym rozrzutnikiem spokojnie poradziłby sobie traktor o mocy 200 KM. Wszystko zależy jednak od warunków pracy w polu – mówi nasz rozmówca. – Podczas testów panowała susza, a gleba była twarda, dzięki czemu przejazdy nie sprawiały większych trudności. Jednak podczas pracy wczesną wiosną, na bardziej rozmokniętym podłożu, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.

Sterownik montowany w kabinie – zdaniem rolnika – okazał się czytelny i prosty w obsłudze.

Duży atut – stabilność

Krzysztof Pazdro pozytywnie ocenia pierwsze doświadczenia z rozrzutnikiem Alima Spreader Beast. Chwali równomierność rozrzutu, a także możliwość uzyskania szerokości roboczej odpowiadającej rozstawowi ścieżek technologicznych. Do zalet zaliczył bogate wyposażenie. Dużym atutem maszyny – jego zdaniem – była także stabilność całej konstrukcji oraz zachowanie układu jezdnego podczas pracy na nierównym terenie. Stabilność maszyny ma w tym przypadku szczególne znaczenie, ponieważ w tym gospodarstwie dwukrotnie doszło do przewrócenia rozrzutnika Unii. Do zalet maszyny Alimy można zaliczyć też to, że po demontażu adaptera może ona pełnić dodatkową funkcję przyczepy wykorzystywanej do transportu zielonki.

– Tytan nie posiada uchwytów umożliwiających zamocowanie pasów do podnoszenia adaptera podczas demontażu. W Alimie przewidziano takie rozwiązanie, co znacznie ułatwiłoby zdjęcie adaptera za pomocą ładowarki. To kolejna zaleta testowanej maszyny – podaje Krzysztof Pazdro.

Wywożony na pole obornik zawierał dużo słomy, dlatego jego masa była niższa w porównaniu z innymi rodzajami tego typu nawozów naturalnych. Przy takim materiale jednorazowy załadunek na rozrzutnik wynosił około 17 ton.

Kolejnym atutem jest prostota obsługi elektronicznego panelu sterowania. Operator może za jego pomocą ustawiać dawkę nawozu, regulować posuw przenośnika oraz sterować tylną zasuwą i ogranicznikiem rozrzutu. Zdaniem rolnika praktycznym rozwiązaniem jest możliwość chwilowego zwiększenia posuwu taśmy. Na początku pracy umożliwia to szybsze podanie materiału na adapter, a pod koniec – sprawniejsze opróżnienie skrzyni bez konieczności zmiany prędkości jazdy.

– W tej maszynie brakowało mi tylko automatycznego dopasowywania posuwu taśmy do prędkości jazdy. Dzięki temu nie musiałbym się trzymać jednej, wyznaczonej prędkości polowej – zauważa rolnik. – Uważam, że w tej maszynie mogłaby być też nieco lepsza widoczność wnętrza skrzyni, szczególnie istotna podczas kontroli końcowej fazy opróżniania. Co prawda pomocne są wskazania systemu wagowego, jednak lepsza widoczność ułatwiłaby ocenę, ile materiału pozostało w maszynie.

Adapter z dwoma poziomymi wałami i talerzami zapewniał równomierne rozrzucanie obornika na szerokość 24 metrów.

Trzeba pamiętać, że test obejmował zaledwie kilka przejazdów z obornikiem oraz próbę z wapnem. Nie pozwolił więc jednoznacznie ocenić trwałości maszyny ani jej zachowania w różnych warunkach polowych. Pozwolił jednak wstępnie ocenić, jak praca na dwa zestawy usprawniłaby organizację prac polowych.

– Pracując dwoma rozrzutnikami, nie tylko sprawniej wywozilibyśmy obornik, ale także lepiej wykorzystywalibyśmy zestaw składający się z ciągnika i agregatu uprawowego, który na bieżąco mieszałby nawóz z glebą. Dzięki temu prace przebiegałyby znacznie sprawniej niż obecnie. Tym bardziej że część uprawianych przez nas pól znajduje się nawet kilkadziesiąt kilometrów od gospodarstwa – podsumowuje Krzysztof Pazdro.

Rozrzutnik współpracował z ciągnikiem John Deere 7R 350.

W gospodarstwie Krzysztofa Pazdro prowadzona jest uprawa bezorkowa. W takim systemie uprawianych jest ponad 400 ha gruntów ornych. Gleby są zróżnicowane pod względem jakości i należą do klas bonitacyjnych od II do V. Dominuje klasa III. Na polach uprawia się pszenicę, jęczmień, rzepak, buraki cukrowe oraz kukurydzę. Tegoroczne plony były zróżnicowane. Pszenica plonowała średnio na poziomie 8 t/ha, natomiast jęczmień jary dał zaledwie 4,5 t/ha, podczas gdy rok wcześniej jego plon wynosił 10 t/ha. Średni plon rzepaku w tym roku osiągnął 4 t/ha. Aktualnie trwa zbiór kukurydzy na ziarno. W gospodarstwie utrzymywane jest bydło mleczne. Stado podstawowe liczy 68 krów. Mleko pozyskiwane za pomocą dwóch robotów udojowych DeLaval odbiera spółka Lacpol. Zwierzęta otrzymują dawkę TMR przygotowywaną w dwuślimakowym wozie paszowym Alima-Bis o pojemności 14 m3, który jest użytkowany od sześciu lat. Każdego dnia przygotowuje się w nim około 8 ton paszy.