Firma John Deere mocno podkręciła technologiczną stronę modelu 6M 145. Pojawiła się w nim nowa przekładnia e19, joystick znany z większych i bardziej zaawansowanych maszyn oraz rozwiązania automatyzujące pracę na uwrociach. Podczas testu sprawdziliśmy, jak w praktyce działa ta kombinacja.

Ciągniki serii 6M są prawdziwym hitem sprzedażowym. Stanowią aż dwie trzecie wszystkich traktorów John Deere’a sprzedawanych w Polsce. Jednym z bestsellerów jest 6M 145, czyli najmniejszy z sześciocylindrowych modeli tej serii. To właśnie ten ciągnik postanowiliśmy sprawdzić w praktyce. Do wykonania mieliśmy typową pracę polową – uprawę trzymetrowym agregatem bezorkowym Porto 300 firmy AMJ AGRO. Maszyna ma 10 zębów z zabezpieczeniem hydraulicznym, osiem talerzy zagarniających oraz wał daszkowy. Jej masa wynosi około 1,5 t, a według producenta do współpracy z agregatem potrzebny jest ciągnik o mocy około 150 KM. Testowany John Deere 6M 145 osiąga maksymalnie 160 KM. To jednak nie wszystko. Dzięki układowi inteligentnego zarządzania mocą IPM (Intelligent Power Management) silnik może chwilowo wygenerować dodatkowe 11 KM. Za napęd odpowiada sześciocylindrowy PowerTech PVS o pojemności 6,8 l. Silnik to jednak tylko część układu napędowego. Aby skutecznie przenieść moc na podłoże, potrzebna jest również odpowiednio działająca przekładnia. W modelu 6M 145 do wyboru są znane i sprawdzone skrzynie PowrQuad Plus, AutoQuad Plus, także w wersji Ecoshift, oraz bezstopniowa AutoPowr. Nowością jest natomiast przekładnia e19 – i właśnie w taką skrzynię wyposażony był ciągnik, którym pracowaliśmy.

W John Deere 6M 145 pracuje sześciocylindrowy silnik PowerTech PVS o pojemności 6,8 l. Jednostka wyposażona jest w turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek oraz sterowany elektronicznie wysokociśnieniowy układ common rail. Jak przystało na nowoczesny ciągnik, wentylator układu chłodzenia ma sprzęgło wiskotyczne, które dostosowuje prędkość obrotową do aktualnego zapotrzebowania, pomagając efektywnie kontrolować temperaturę silnika.

e19 – co to za skrzynia?

Zatrzymajmy się na chwilę przy samej przekładni e19. Jest to skrzynia typu Full Powershift umożliwiająca zmianę wszystkich przełożeń pod obciążeniem. Konstrukcyjnie e19 bazuje na sprawdzonym module PowrQuad i wykorzystuje dwa sprzęgła oraz zawory sterowania proporcjonalnego. Jedno ze sprzęgieł odpowiada za grupę biegów A, C i E, drugie natomiast za B, D i F. Pod względem technicznym skrzynia ma 24 przełożenia do przodu i 24 do tyłu. Kierowca ma jednak do dyspozycji 19 biegów. Dlaczego? Wynika to z nakładania się części przełożeń – najwyższy bieg jednego zakresu odpowiada najniższemu biegowi kolejnego. I tak A4 pokrywa się z B1, B4 z C1, C4 z D1, D4 z E1, a E4 z F1. Zaletą takiego rozwiązania jest płynne przechodzenie między zakresami. Jest ona obsługiwana za pomocą joysticka CommandX Plus i Zmiana przełożenia odbywa się w sposób przypominający pod tym względem pracę przekładni bezstopniowej. Kolejnym atutem e19 jest wysoka sprawność, sięgająca – według producenta – nawet 90 proc. Wynika ona z mechanicznej konstrukcji przekładni.

Testowany John Deere otrzymał nową przekładnię e19, obsługiwaną za pomocą umieszczonego na podłokietniku joysticka CommandX Plus. Ciągnik był wyposażony również w zintegrowany z podłokietnikiem wyświetlacz G5 CommandCenter.

Skrzynia e19 obsługiwana jest za pomocą joysticka CommandX Plus może pracować w trybie ręcznym lub automatycznym. W pierwszym przypadku przesunięcie joysticka do przodu powoduje zmianę na wyższy bieg, natomiast pociągnięcie go do tyłu skutkuje redukcją przełożenia. Tryb ręczny może być przydatny m.in. podczas podczepiania maszyn czy wyjazdu z pola z ciężkimi przyczepami. Do typowych prac polowych i transportowych producent zaleca natomiast tryb automatyczny. Wówczas sterownik sam dobiera przełożenie oraz prędkość obrotową silnika, a operator określa przede wszystkim żądaną prędkość jazdy. Podczas pracy 6M 145 ze skrzynią e19 zwróciliśmy uwagę przede wszystkim na płynność zmiany biegów. Odbywa się ona bardzo szybko i jest niemal niezauważalna dla operatora. Szczególnie dobrze było to widać podczas przyspieszania na drodze. To zasługa m.in. zastosowania sekwencyjnej zmiany biegów. W tym rozwiązaniu sprzęgło pozostaje częściowo załączone, co skraca czas przejścia między kolejnymi przełożeniami. e19 ma również funkcję pomijania biegów. Rozwiązanie to sprawdza się szczególnie w transporcie, gdy potrzebna jest szybka zmiana prędkości. Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest czujnik nachylenia. Uwzględnia on ukształtowanie terenu podczas doboru przełożenia, dzięki czemu zmiany biegów są szybsze i bardziej przewidywalne. Przekładnia e19 jest pozycjonowana pomiędzy półautomatyczną skrzynią AutoQuad a bezstopniową AutoPowr. W porównaniu z przekładnią CommandQuad Plus – jak podaje producent – może zapewnić nawet do 5 proc. większą wydajność przy jednoczesnym ograniczeniu zużycia paliwa o 5 proc.

W ciągniku 6M 145 nowej generacji zmieniono również wyświetlacz umieszczony na słupku narożnym.

Joystick jak w AutoPowr

Zmiany nie ograniczają się jednak do układu napędowego. Kabina 6M 145 została przeprojektowana, a jednym z elementów, który od razu zwraca uwagę, jest nowy wyświetlacz umieszczony na słupku narożnym. Na tym ekranie prezentowane są m.in. obroty silnika, prędkość jazdy, zaprogramowane prędkości tempomatu, ustawiona prędkość maksymalna, temperatura płynu chłodzącego, poziom paliwa i AdBlue. Wyświetlany jest również aktualny przebieg ciągnika oraz godzina – funkcja, której brakowało w poprzedniej wersji wyświetlacza. Nowością jest także podłokietnik Compact CommandARM z joystickiem CommandX Plus, który służy do obsługi przekładni e19. Dźwignia ma sześć przycisków, którym można przypisać różne funkcje, m.in. sekwencje hydrauliki, obsługę podnośnika czy funkcje rolnictwa precyzyjnego. Obsługa joysticka jest intuicyjna. Po naciśnięciu palcem wskazującym przycisku aktywacyjnego znajdującego się z przodu dźwigni i przesunięciu jej do przodu ciągnik rusza. Dalsze popychanie joysticka pozwala zwiększać prędkość jazdy. Jeżeli ruchowi joysticka towarzyszy charakterystyczne kliknięcie, ciągnik osiągnie zaprogramowaną prędkość maksymalną. Do zatrzymania można wykorzystać dwa sposoby. Przesunięcie dźwigni w lewo rozłącza napęd i wprowadza przekładnię w tryb neutralny. Można również pociągnąć joystick do tyłu aż do charakterystycznego kliknięcia. Wówczas ciągnik się zatrzyma, a jeśli do niego podłączona jest przyczepa, załączone zostaną również jej hamulce. Za pomocą joysticka można także zmieniać kierunek jazdy. W tym celu, przy wciśniętym przycisku aktywacyjnym, należy przesunąć dźwignię w lewo. Na joysticku znajdują się również przyciski odpowiadające za dwie zaprogramowane prędkości tempomatu. W każdej chwili można je regulować za pomocą umieszczonej na dźwigni rolki. Naszym zdaniem do obsługi joysticka można przyzwyczaić się bardzo szybko. Dodatkowym atutem jest jego ergonomia – dźwignia dobrze leży w dłoni. Warto też dodać, że joystick CommandX Plus jest stosowany również w ciągnikach wyposażonych w bezstopniową przekładnię AutoPowr.

Przekładnia e19 może pracować w trybie ręcznym lub automatycznym.

Sam podnosił i opuszczał narzędzie. Sam nawracał

Podczas pracy John Deere’em 6M 145 można było odnieść wrażenie, że operator coraz bardziej przechodzi z roli osoby bezpośrednio sterującej ciągnikiem do funkcji nadzorującej pracę całego zestawu. Testowany ciągnik nie tylko automatycznie poruszał się po polu z wykorzystaniem nawigacji satelitarnej, ale również bez ingerencji operatora podnosił na uwrociu agregat, wykonywał nawrót i opuszczał maszynę dokładnie w odpowiednim miejscu. To zasługa systemu zarządzania na uwrociach iTEC, który dotychczas nie był dostępny w modelach 6M. System automatyzuje powtarzalne czynności, takie jak załączanie WOM, sterowanie podnośnikiem, funkcjami hydrauliki, prędkością jazdy czy doborem przełożeń w zależności od pokonanej odległości. Sekwencje można zapisywać dla konkretnych narzędzi lub operacji, a następnie aktywować za pomocą dedykowanych przycisków lub konfigurowalnych elementów sterowania. Możliwości automatyzacji pracy zwiększa funkcja Work Planner. Dzięki niej pracę ciągnika można zaplanować jeszcze w biurze, przed wyjazdem w pole. Wszystko odbywa się za pośrednictwem John Deere Operations Center. Przygotowany plan jest następnie bezprzewodowo przesyłany do ciągnika. Po wjechaniu na pole automatycznie ładowane są m.in. linie prowadzenia, mapy aplikacyjne, instrukcje pracy oraz ustawienia narzędzi. Ogranicza to liczbę czynności, które operator musi wykonać przed rozpoczęciem pracy, a tym samym zmniejsza ryzyko błędów. Za obsługę funkcji rolnictwa precyzyjnego odpowiada zintegrowany z podłokietnikiem 10,1-calowy wyświetlacz G5 CommandCenter. Ekran szybko reaguje na polecenia i zapewnia bardzo dobrą czytelność nawet w pełnym słońcu.

Możliwości John Deere’a 6M 145 sprawdzaliśmy podczas pracy z trzymetrowym agregatem bezorkowym Porto 300 firmy AMJ AGRO.

6M coraz bliżej 6R

John Deere 6M 145 nie był pierwszym ciągnikiem tej serii, który mieliśmy okazję testować. Dzięki temu mogliśmy bezpośrednio porównać go z maszynami poprzednich generacji. Jeszcze kilka lat temu różnic pomiędzy seriami 6M i pozycjonowaną wyżej 6R było znacznie więcej. W najnowszej generacji dystans ten wyraźnie się zmniejszył. Widać, że John Deere konsekwentnie przenosi do mniejszych modeli rozwiązania, które wcześniej były zarezerwowane dla wyższych serii. Największe wrażenie zrobiła na nas przekładnia e19. Jej płynność i szybkość zmiany przełożeń są bardzo dobrze dopasowane do charakteru ciągnika. Dodatkowe funkcje automatyzacji, w tym iTEC, jeszcze bardziej ograniczają liczbę czynności, które operator musi wykonywać podczas pracy. W efekcie najnowszy 6M 145 jest znacznie bardziej zaawansowaną technologicznie maszyną niż jego poprzednicy, a jednocześnie zachowuje charakter ciągnika przeznaczonego do szerokiego zakresu prac – od ciężkiej uprawy po transport.

Seria 6M zajmuje szczególne miejsce w ofercie John Deere’a. To właśnie te ciągniki należą do najpopularniejszych modeli marki. W Polsce stanowią około dwóch trzecich wszystkich sprzedawanych ciągników John Deere’a. Gama obejmuje 17 modeli, które – w zależności od wielkości ramy – producent dzieli na pięć kategorii. Najmniejsze, czterocylindrowe ciągniki z krótką ramą i rozstawem osi wynoszącym 2400 mm to modele 6M 95 (120 KM), 6M 105 (130 KM), 6M 115 (140 KM) i 6M 125 (150 KM). Są one przeznaczone przede wszystkim do pracy w obrębie gospodarstwa. Wysoka zwrotność, dobra widoczność oraz możliwość zastosowania opcjonalnego sterowania joystickiem sprawiają, że szczególnie dobrze sprawdzają się w gospodarstwach mlecznych oraz przy intensywnej pracy z ładowaczem czołowym. Kolejną grupę stanowią czterocylindrowe modele 6M 130 (156 KM), 6M 140 (166 KM) i 6M 150 (177 KM). Mają one małą ramę i rozstaw osi wynoszący 2580 mm. Sprawdzą się w cięższych pracach polowych i transporcie, a dzięki stosunkowo krótkiemu rozstawowi osi także w zadaniach wymagających wysokiej zwrotności, takich jak praca z ładowaczem czołowym.

Następną grupę tworzą ciągniki ze średnią ramą i rozstawem osi 2765 mm. Są to sześciocylindrowe modele 6M 145 (171 KM), 6M 155 (182 KM), 6M 165 (192 KM) oraz 6M 185 (213 KM). Łączą one wysoką siłę uciągu z kompaktowymi wymiarami, dlatego kierowane są m.in. do gospodarstw mieszanych i hodowlanych. Mogą pełnić funkcję podstawowych ciągników w gospodarstwach mlecznych, wykonując zarówno ciężkie prace uprawowe, jak i zadania transportowe. Dla rolników potrzebujących jeszcze większej mocy przeznaczone są sześciocylindrowe modele z dużą ramą: 6M 180 (208 KM), 6M 200 (229 KM), 6M 220 (249 KM) oraz 6M 240 (270 KM). Rozstaw osi wynoszący 2800 mm oraz możliwość zastosowania dużych opon sprzyjają efektywnemu przenoszeniu mocy podczas wymagających prac. Szeroki wybór przekładni sprawia natomiast, że ciągniki te mogą być wykorzystywane zarówno do uprawy gleby, transportu, jak i prac z WOM. Gama 6M obejmuje również dwa największe modele z bardzo dużą ramą i rozstawem osi wynoszącym 2900 mm. Są to 6M 230 (260 KM) i 6M 250 (281 KM), przeznaczone przede wszystkim do pracy w dużych gospodarstwach rolnych oraz firmach usługowych.