Gdy Paweł Krupnik z małopolskiej wsi Wieprz nie mógł znaleźć odpowiedniego paszowozu do gospodarstwa rolnego postanowił że sam zbuduje taką maszynę. Kluczowa dla rozpoczęcia budowy okazała się znaleziona na złomie przekładnia napędowa z zamontowanym ale zużytym ślimakiem.
– To była przekładnia po zezłomowanym paszowozie. Była w bardzo dobrym stanie. Nic nie trzeba było w niej naprawiać ani wymieniać – wspomina Paweł Krupnik. – Nawet udało mi się odnaleźć jej właściciela, od którego odkupiłem pozostałą po paszowozie ramę z układem jezdnym. Nim ruszyłem z budową maszyny, skompletowałem wszystkie niezbędne materiały.

Paweł Krupnik pracuje zawodowo w pobliskim Andrychowiejako spawacz. Oprócz tego wraz z rodziną prowadzi gospodarstwo rolne, w którym hodowanych jest do 30–40 opasów. W wolnym czasie tworzy różnego typu maszyny i urządzenia. Spod jego ręki wyszła już przyczepa wywrotka oraz ładowacz czołowy dostosowany do ursusowskiej sześćdziesiątki. Opracował też formy do wykonywania betonowych elementów, z których można stworzyć silosy do przechowywania kiszonek.
– Wóz powstał w dwa tygodnie. Najwięcej czasu zeszło z tworzeniem ślimaka – opowiada konstruktor. – Co prawda posiadałem rdzeń ślimaka po starym paszowozie, ale praktycznie od nowa trzeba było wykonać do niego zwoje. Najpierw z drutu uformowałem wzór ślimaka, a potem z blachy 12 mm wycinałem płaty, które łączyłem ze sobą. Następnie na skraju gotowych zwojów wykonałem wzmocnienie z blachy 15 mm. Na koniec do ślimaka zamocowałem 9 uniwersalnych noży tnących.

Zbiornik paszowozu ma około 4,5 kubika pojemności. Jego podstawę wykonano z blachy o grubości 10 mm. Ściany mają grubość 5 mm.
– Zbiornik powstał z kilku arkuszy blachy. Były one wyginane na prasie krawędziowej CNC. Potem zostały przytwierdzone do podłogi i połączone ze sobą. Dodatkowo „spiąłem” je w górnej części płaskownikiem, który wzmacnia całą konstrukcję – podaje konstruktor maszyny.

Zbiornik został posadowiony na trzech czujnikach, które są połączone do wyświetlacza wagowego. Dzięki temu wiadomo jaka jest masa ładowanych do zbiornika komponentów. A te obecnie stanowi: siano, słoma, sianokiszonka pobierana z pryzmy, kiszonka z kukurydzy i CCM. Do maszyny dołożony został podest pozwalający na kontrolowanie mieszania paszy, a w ścianie zbiornika zamontowano regulowany ręcznie przeciwnóż, który ma aż siedem pozycji ustawienia. Zwieńczeniem prac było wycięcie w tylnej części zbiornika szerokiego na ponad pół metra okna wysypowego i zamocowanie przy nim unoszonej hydraulicznie zasuwy.
– Łączny koszt zbudowania paszowozu, nie licząc własnej robocizny, wyniósł około 10 tys. zł. Ten koszt podbiło to, że przy budowie wykorzystałem wiele fabrycznie nowych elementów takich jak blachy, noże czy przewody hydrauliczne – opisuje Paweł Krupnik.

Maszyna z powodzeniem pracuje w gospodarstwie od marca zeszłego roku. Zimą przygotowuje dawkę raz na dwa lub trzy dni. Latem pracuje codziennie. Zdaniem właściciela, na raz można w niej wymieszać ponad tonę paszy.
– Po tym co już przepracowała mogę powiedzieć, że maszyna spełnia swoją funkcję. Wcześniej skarmianie paszy wymagało wiele ręcznej pracy. Teraz wystarczy załadować komponenty do zbiornika i po około 20 minutach mieszania, mamy gotową dawkę. Istotne jest też to, że po zadanej z paszowozu dawce praktycznie nie ma niedojadów – podkreśla konstruktor.

Czy coś w wozie będzie montowane lub przerabiane? – dopytujemy na koniec.
– Pasowałoby go jeszcze pomalować. Rozważam również dołożenie z tyłu przenośnika taśmowego do rozdawania paszy. Gdyby w przyszłości okazał się zbyt mały, to zamontuje do niego nadstawki – kończy Paweł Krupnik.













