– Jeszcze nigdy w historii naszej firmy nie kosiliśmy kukurydzy w tak trudnych warunkach: w śniegu i mrozie – mówi Patryk Jankowski, właściciel firmy AgroDoradca. – Ale nie mamy wyjścia, bo na niektóre działki, szczególnie te niezmeliorowane, o tej porze da się wjechać tylko gdy są przymrozki. Na szczęście kombajn John Deere T6 800 w tych warunkach świetnie sobie radzi. Jedynie co musimy dodatkowo przy nim wykonywać, to mniej więcej co dwa skoszone hektary czyścić sita, które są blokowane śniegiem zalegającym na roślinach.

Firmę AgroDoradca z województwa kujawsko-pomorskiego odwiedziliśmy na przełomie listopada i grudnia br. Pola były wtedy pokryte śniegiem. Mimo tego trwał zbiór kukurydzy m.in. kombajnem John Deere T6 800. To nowy sprzęt, który trafił do tego usługodawcy w lipcu zastępując w pracy inny kombajn John Deere’a – model T550.

– Super rozwiązaniem jest to, że na smartfonie poprzez platformę John Deere Operations Center, mogę z dowolnego miejsca podejrzeć ekran kombajnu i zobaczyć aktualne wyniki z pola, takie jak wilgotność ziarna. Dzięki temu wiem jaki materiał trafi do nas na skup. Ważnym atutem jest też to, że te rozwiązanie jest bezpłatne, gdzie u innych producentów trzeba płacić za dodatkowe licencje – mówi Patryk Jankowski, który oprócz prowadzenia firmy AgroDoradca posiada pięćdziesięciohektarowe gospodarstwo rolne w którym uprawia kukurydzę, słonecznik i buraki cukrowe

– Zakup nowego kombajnu to była spontaniczna decyzja. Tuż przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu – jak wspominaPatryk Jankowski – zwróciliśmy się do dealera John Deere’a, firmy Agro-Sieć Maszyny, z pytaniem czy byłaby szansa aby „wymienić” nasz kombajn John Deere na większy, wydajniejszy, ze względu na to że w zeszłym sezonie ledwo wyrabialiśmy się ze zbiorami. John Deere T550 pracował bowiem u nas na granicy swoich możliwości, a jego silnik stale był obciążony na 100–110 procent. Dealer pozytywnie odpowiedział na naszą prośbę. Sprzedał nam nową większą maszynę, jednocześnie biorąc w rozliczeniu dotychczasowy użytkowany sprzęt, który pracował u nas tylko przez jeden sezon i który skosił w tym czasie ok. 700 hektarów.

Kombajn John Deere T6 800 sam dobiera prędkość roboczą kierując się obciążeniem silnika oraz bębna młócącego, poziomem strat, a także ukształtowanie terenu czy wysokości pracy zespołu żniwnego

Firma AgroDoradca kompleksowo zaopatruje gospodarstwa rolne. Sprzedaje materiał siewny, nawozy oraz środki ochrony roślin. Prowadzi skup ziarna. Od 2019 roku świadczy usługi rolnicze. W swojej flocie posiada trzy ciągniki i dwa kombajny zbożowe. Jednym z nich jest John Deere T6 800, który został zakupiony w tym roku w lipcu i który skosił już ponad 1000 hektarów. W firmie AgroDoradca od czterech lat użytkowany jest ciągnik John Deere 6R 250, który ma za sobą ponad 4000 godziny pracy.

Sezon rozpoczęty od rzepaku

John Deere T6 800 „uzbrojony” w zespół żniwny o szerokości 7,62 metra na początku wyjechał do zbioru rzepaku. Pracował z wydajnością ok. 3 hektarów na godzinę przy stratach ziarna poniżej 1 procenta. Biorąc pod uwagę średni plon rzepaku wynoszący 4–4,5 t/ha w godzinę zbierał 12–13 ton ziarna. Około 20 lipca ruszył do omłotu pszenicy, w której osiągał wydajność nawet 50 t/h. Żniwa zbożowe ze względu na niekorzystną pogodę przeciągnęły się do 20 sierpnia.

– Już w pszenicy kombajn pokazał jaki ma potencjał. Jednego dnia – jak wspomina właściciel – udało się nim skosić nawet 50 hektarów! Maszyna pracowała wtedy niecałe 12 godzin, bo od godziny dziesiątej do dwudziestej pierwszej trzydzieści. Udało się osiągnąć taki wynik również dzięki temu że, pola były odpowiednio duże, a maszyna nie miała przestojów bo wyładunek ziarna odbywał się „w biegu”. Dodam, że akcja miała miejsce w łanie, który sypał po 6–7 t/ha.

Maszyna kosi kukurydzę ośmiorzędową przystawką hiszpańskiej firmy Maya

60 ton kukurydzy na godzinę

We wrześniu kombajn otrzymał 8-rzędową przystawkę hiszpańskiej firmy Maya i ruszył do zbioru słonecznika, który w rejonie działania firmy AgroDoradca jest niezwykle popularną uprawą. Słonecznik sypał średnio po 3–3,5 t/ha, a kombajn zebrał plon z ok. 150 hektarów. Jeszcze pod koniec września rozpoczęły się żniwa kukurydziane. Niestety ze względu na niekorzystną pogodę mocno przeciągnęły się w czasie.

– W tym roku żniwa są łapane. Tak było ze zbiorem pszenicy i tak samo jest z kukurydzą. Jeszcze na przełomie listopada i grudnia, do skoszenia pozostało nam 100 hektarów kukurydzy. Co prawda zdarzały się lata że kosiliśmy kukurydzę znacznie później, bo ze trzy czy cztery lata temu ostatni wjazd kombajnu na pole miał miejsce 23 grudnia. Ale nie było wtedy śniegu ani mrozu. Były i takie lata, że kukurydzę „sprzątnęliśmy” z pól w dwa tygodnie – podkreśla Patryk Jankowski. – Dodam, że John Deere T6 800 świetnie sobie radzi w kukurydzy. Kosimy nim łan z prędkością 8–10 km/h, co przekłada się nawet na 60 ton wymłóconego w godzinę mokrego ziarna.

Aby precyzyjnie kontrolować proces wyładunku ziarna, maszyna ma regulowaną elektrycznie końcówkę rury wysypowej
Zbiornik ziarna kombajnu ma 11 500 litrów pojemności

Omłot na kilka bębnów

John Deere T6 800 to największy kombajn serii T. Dysponuje mocą maksymalną wynoszącą 466 KM. To jednak nie wszystko. Silnik jest w stanie wykrzesać dodatkową mocą rzędu 34 KM wykorzystywaną na rozładunek ziarna podczas jazdy. Takie możliwości ma silnik JD9X. To turbodoładowana sześciocylindrowa jednostka o pojemności 9 litrów. W tym kombajnie aktywna powierzchnia separacji wynosi 4 m2. To zasługa zastosowania wielobębnowego systemu omłotu. W pierwszej kolejności masa zbożowa trafia między dziesięciocepowy bęben mający 660 mm średnicy i 1670 mm szerokości, a klepisko zajmujące 1,35 m2 powierzchni. Następnie przechodzi przez szczelinę ograniczoną od góry gładkim walcem i jest odbierana przez odrzutnik, czyli tzw. bęben nasiębierny, który ma przeciwny kierunek obrotów w stosunku do pozostałych bębnów w układzie. Dzięki temu masa podawana jest tak, że nie zmienia gwałtownie kierunku, czego efektem jest zachowanie wysokiej jakości słomy. Kolejnym elementem w układzie jest separator mający 800 mm średnicy, który oddziela pozostałe ziarna, jakie zostały jeszcze w słomie. Za separatorem znajduje się bęben odrzutnika, który podaje słomę na wytrząsacz z sześcioma klawiszami.

– Ile ten kombajn spala paliwa? Jeżeli chodzi o koszenie zbóż to najniższy wynik jaki udało nam się osiągnąć na odpowiednio dużych działkach to 11 litrów na hektar i to z uwzględnieniem całej obsługi tj. przestojów czy dojazdów. Natomiast w kukurydzy średnia po skoszeniu ponad 500 hektarów wyniosła 20,3 litra na hektar – podaje właściciel maszyny.

Kabina w T6 800 jest identyczna z tą stosowaną we flagowych dwurotorowych kombajnach X9…
…podstawowe parametry eksploatacyjne kombajnu można odczytać z wyświetlacza zamocowanego na słupku narożnym

Imponuje komfortem

W omawianym kombajnie zastosowano kabinę klasy premium, znaną z flagowych dwurotorowych kombajnów John Deere X9. W tej kabinie generowane jest nieco wyższe ciśnienie niż na zewnątrz, co zapobiega przedostawaniu się pyłu i zanieczyszczeń do jej wnętrza. Aby to było możliwe, drzwi są domykane (uwaga!) elektrycznie. Operator maszyny czerpie informacje z 12,8-calowego monitora piątej generacji G5Plus CommandCenter lub z wyświetlacza zamocowanego na słupku narożnym. Ten drugi wskazuje obroty silnika, prędkość jazdy, wybrany bieg z dwóch dostępnych, poziom obciążenia silnika, temperaturę płynu chłodzącego silnik, poziom paliwa i płynu AdBlue, wysokość położenia zespołu żniwnego, a także poziom strat ziarna i niedomłotów.

Mimo trudnych warunków kombajn kosił kukurydzę z prędkością 8–10 km/h

– Jeszcze cztery lata temu byłem przeciwnikiem John Deere’a. Nie myślałem że kiedykolwiek kupię ciągnik a tym bardziej kombajn tej marki. Wszystko zmieniły testy traktora przeprowadzone w 2021 roku, podczas których okazało się, że zużycie paliwa nie jest tak wysokie jak mówią inni. Atutem John Deere’a jest niezawodność. W ciągniku 6R 250 przez cztery lata wystąpiła tylko jedna niewielka usterka związana z przetarciem jednego z przewodów elektrycznych. A ten traktor wykonuje mnóstwo zadań, bo oprócz współpracy z przyczepą przeładowczą o pojemności 20 m3, ciąga naczepę o pojemności 43 m3 wyposażoną w wózek dolly oraz pracuje z siewnikiem Czajkowski, którym siejemy rocznie m.in. około 500 ha rzepaku – kończy Patryk Jankowski.