Stowarzyszenie CEMA, reprezentujące europejski przemysł maszyn rolniczych, przewiduje w tym roku stagnację na rynku ciągników i maszyn rolniczych. Podobnego zdania jest Christoph Gröblinghoff, prezes Fendta, który uważa, że dopiero w 2027 roku rynek doświadczy wyraźnego ożywienia.
Christoph Gröblinghoff udzielił ostatnio obszernego wywiadu dziennikowi „Allgäuer Zeitung”. Powiedział w nim, że branża maszyn rolniczych wychodzi z kryzysu wolniej, niż się spodziewano.
– W tym roku spodziewam się jedynie niewielkiego wzrostu, wynoszącego kilka procent. Na europejskim rynku oznaczałoby to 156–157 tys. zarejestrowanych traktorów, w porównaniu z około 150 tys. sztuk wprowadzonych rok wcześniej – podaje Christoph Gröblinghoff.

Według prezesa Gröblinghoffa firma Fendt sprzedała w zeszłym roku 18 100 ciągników. To znacznie mniej, niż wynosi potencjał produkcyjny fabryki w Marktoberdorf, który szacowany jest na 22–25 tys. ciągników rocznie. Firma upatruje szans na wzrost sprzedaży w Ameryce Północnej i Południowej.
Zdaniem prezesa Fendta europejskie firmy w nadchodzących latach będą mierzyć się z czymś, czego do tej pory nie było – przynajmniej na taką skalę. Chodzi o presję chińskich producentów.
– Duże chińskie grupy przemysłowe dysponują znacznymi nadwyżkami mocy produkcyjnych i są gotowe do wejścia na nowe rynki z bardzo niskimi marżami. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że niektórzy uznani europejscy producenci nie wytrzymają tej konkurencji i znikną z rynku. Uważam także, że za dziesięć lat zobaczymy na rynku azjatyckie, a zwłaszcza chińskie, marki, o których istnieniu dziś nawet nie wiemy – uważa Christoph Gröblinghoff.

Zdaniem prezesa zakłady techniki rolniczej znajdują się obecnie w procesie transformacji. Coraz więcej fabryk inwestuje w automatyzację i robotykę, aby zwiększyć wydajność. Jego zdaniem w przyszłości coraz większą rolę będą odgrywać tzw. roboty humanoidalne.
– Obecnie w naszej fabryce w Marktoberdorfie płacimy 0,20 euro za kWh energii elektrycznej. Żaden inny zakład AGCO nie ma tak wysokich stawek. Do tego dochodzą wysokie koszty osobowe oraz rosnące koszty związane z biurokracją i infrastrukturą. I to jest właśnie – oprócz azjatyckiej konkurencji – wyzwanie, przed którym w najbliższych latach staną takie firmy jak nasza – podkreśla Gröblinghoff, dodając jednocześnie, że zakład w Marktoberdorfie nadal pozostanie kluczowym ośrodkiem rozwoju i produkcji ciągników kołowych marki Fendt.
Na podstawie wywiadu zamieszczonego w dzienniku „Allgäuer Zeitung”. Link:













